Wszystko dla Boga i Polonii...

+ śp. ks. Leszek Fara



Jest jednym z nielicznych naszych współbraci, o którym posiadamy mało wiadomości z wcześniejszych lat życia. W kraju, w seminarium i na naszych polskich placówkach duszpasterskich również nie był znany, gdyż prawie całe swoje życie zakonne i kapłańskie w Towarzystwie Chrystusowym, poświęcił polonijnej pracy duszpasterskiej we Francji. Dla wszystkich znany był pod imieniem Leszek, choć imiona jego to Lesław Zygmunt. We Francji też, PAN Życia i Śmierci powołał go do siebie 15 września 2016 roku.
W teczce osobowej ks. Leszka Fary w archiwum w Poznaniu, znajdują się jedynie cztery kartki: karta osobowa z nielicznymi i lakonicznymi informacjami; jeden list ks. Leszka (z niepewną datą) skierowany do superiora, informujący że był w rodzinnym Dynowie, był w Morasku, w Kiekrzu – gdzie jednak nie spotkał swoich znajomych. W liście opisał swoje wrażenia z pobytu w Polsce, zapewniając, że jeszcze przyjedzie. Przedstawił też swoją pracę duszpasterską i polonijną w Bruay en Artois. Specjalnie dziękował ks. Zbigniewowi Delimatowi (byłemu duszpasterzowi we Francji), którego odwiedził w Puszczykowie, za lata wsparcia i pomocy w czasie formacji i posługi kapłańskiej oraz kopia listu ówczesnego wikariusza generalnego ks. Bernarda Kołodzieja z 15 czerwca 1993 roku, zapraszająca ks. Leszka do Poznania na lipcową probację zakonną, z którego to zaproszenia jednak, ze względu na obowiązki duszpasterskie, ks. Leszek nie skorzystał.
Dzięki przełożonemu prowincji francuskiej ks. Janowi Ciągle, który nadesłał zachowane akta ks. Leszka we Francji, można było uzupełnić jego biogram.
Ks. Lesław Zygmunt Fara urodził się 20 stycznia 1938 roku w Dynowie, na Ziemi Przemyskiej. Syn Jakuba i Franciszki z domu Trybalska. Ochrzczony został 22 stycznia 1938 roku w swojej rodzinnej parafii w Dynowie. Gdy miał niecałe 2 lata rodzice wyjechali do pracy we Francji, a małego Leszka pozostawili na wychowanie u siostry ojca Leszka, czyli u swojej ciotki. Rodzice planowali, aby z dorobkiem po dwóch-pięciu latach powrócić do kraju. Wybuchła jednak straszna II wojna światowa, rodzice nie mogli powrócić do Polski, a to było przyczyną dalszych, trudnych i skomplikowanych losów młodego Leszka, wychowywanego przez swoje ciotki.
Mając siedem lat rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Dynowie, do której miał ponad dwa kilometry. Ciotka, która go wychowywała, sama miała pięcioro dzieci, dlatego też Leszek, często głodując, musiał zarabiać oraz pracować na roli. W 1948 roku ciotka pisała do mamy Leszka, iż nie może już dłużej wychowywać Leszka. Wtedy to wzięła go na wychowanie druga ciotka, która też posiadała sześcioro swoich dzieci. Aby nie być ciężarem dla rodziny, po piątej klasie szkoły podstawowej, musiał przerwać naukę i razem z wujkiem pracować na roli. Rodzice starali się ściągnąć syna do Francji, jednak jego rodziny w kraju nie było stać na opłacenie kosztów podróży i spraw paszportowo-wizowych.
Kiedy ukończył 18 lat dalsze wychowanie wziął w swoje ręce. Pozostawił ciotkę oraz rodzinne strony i wyjechał do Chorzowa na Górny Śląsk, gdzie zatrudnił się w kopalni węgla kamiennego, aby zarobić na własne utrzymanie. Rozpoczął też starania o otrzymanie paszportu na wyjazd do rodziców we Francji. Z rozmów z księdzem Leszkiem pamiętam, że nim zaczął pracować w kopalni, próbował podjąć pracę w różnych innych zakładach przemysłowych.
Dzięki zarobionym pieniądzom, mając przeszło 22 lata, mógł wreszcie załatwić wszystkie sprawy paszportowo-wizowe i przyjechać w 1961 roku do rodziców we Francji, którzy mieszkali w Champelnoux, Nancy–Sud, (M.–et-M.). Po zameldowaniu u rodziców, podjął pracę w fabryce, a od wojskowych władz francuskich otrzymał książeczkę wojskową i „groziło” mu wezwanie do odbycia służby wojskowej, jednak po roku został definitywnie z niej zwolniony.
Po krótkim pobycie u rodziców rozpoczął poszukiwanie seminarium, w którym mógłby zrealizować swoje powołanie życiowe. Od polskiego duszpasterza w Nancy ks. Feliksa Sołtysiaka otrzymał wiadomość o możliwości realizacji spóźnionych powołań oraz otrzymał adres przełożonego zakonnego Towarzystwa Chrystusowego we Francji ks. superiora Wiktora Mrozowskiego. Napisał do niego szczery list, przyznając się, iż ukończył tylko 5 klas szkolnych, wychował się bez ojca i matki, których poznał po 22 latach życia, prosił o umożliwienie mu dalszej edukacji oraz o przyjęcie do nowicjatu. Załączył tez pozytywne testimonium otrzymane od ks. Sołtysiaka z 14 października 1960 roku. Ks. Sołtysiak niezależnie od wystawionej opinii wysłał „prywatny” list do ks. Mrozowskiego. Napisał w nim m.in. „(...) w związku ze zgłoszeniem się Lesława Fary do seminarium, jako spóźnionego w powołaniu chciałbym prywatnie od siebie wypowiedzieć swoje zdanie, abyście mieli do niego zaufanie. Rodzina jest pobożna i praktykująca (…) w Polsce nie mógł marzyć, aby pójść za głosem powołania (...) nie zna francuskiego, trzeba mieć dla niego dużo cierpliwości, ale za to będzie on bardzo oddany, przywiązany, chętny i posłuszny”.
Po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi od ks. Mrozowskiego Leszek wyjechał na północ Francji przez Paryż, gdzie poznał ks. Romana Podhorodeckiego, dalej do przełożonego ks. W. Mrozowskiego w Hesdigneul oraz do Roubaix. Jednak po krótkim zapoznaniu się z władzami zakonnymi i magistrem nowicjatu wyjechał do domu, aby pomóc rodzicom w krytycznej sytuacji życiowej. Po kilku miesiącach otrzymał książeczkę wojskową ze zwolnieniem z służby wojskowej, a sprawy rodzinne zostały uregulowane. Wtedy powtórnie prosił przełożonego o umożliwienie mu ukończenia szkoły i jak pisał: „abym mógł powtórnie rozpocząć nowicjat i za pomocą łask Bożych przetrwać go już do końca”.
Na to pismo otrzymał 26 września 1961 roku odpowiedź Rady Towarzystwa Chrystusowego Zagranicą w Hesdigneul, że po: „dokładnym, wspólnym zastanowieniu się nad zdrowiem, charakterem i zdolnościami” został dopuszczony do rozpoczęcia kanonicznego nowicjatu. Podpisali ks. Marian Gutowski i ks. Stanisław Malec.
Po przyjęciu do zgromadzenia, 28 września 1961 roku w Hesdigneul rozpoczął aspirandat. W czasie nabożeństwa odczytał oświadczenie: „(…) że po dokładnym zastanowieniu, w przekonaniu, ze Zbawiciel powołuje mnie pod Swój sztandar na służbę Swego Królestwa w szeregach Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców, proszę Przewielebnego Przełożonego Regionalnego o przyjęcie mnie do nowicjatu. Oświadczam, że przystępuję zupełnie dobrowolnie i z niezłomnym postanowieniem wytrwania na drodze powołania do Towarzystwa Nie uświadamiam sobie żadnej przeszkody, dla której przyjęcie mnie do nowicjatu mogłoby być nieważne lub niedozwolone (…). Chcę dokładać wszelkich starań, aby się zaprawić do systematycznego życia wewnętrznego, ćwiczyć w cnotach zakonnych, poznać na podstawie Ustaw i wykładów życie, obowiązki i ducha Towarzystwa (…) dla zbawienia dusz polskich na wychodźstwie”.
W rok później, rozpoczął kanoniczny nowicjat w Hesdigneul, 28 września 1962 roku, podpisując jeszcze raz oświadczenie i prosząc o zgodę na jego rozpoczęcie. Po rocznym nowicjacie, 29 września 1963 roku w Hesdigneul, złożył swoją pierwszą profesję zakonną. W podaniu do Przełożonego Generalnego Towarzystwa Chrystusowego w Poznaniu, ks. Ignacego Posadzego napisał m.in.: „(...) w czasie nowicjatu jeszcze bardziej przekonałem się o swoim powołaniu do stanu zakonnego i kapłańskiego i pragnę oddać się na zawsze na służbę Boża w drogim mi Towarzystwie, o ile to ode mnie będzie zależało”.
Odtąd też do 1966 roku, będzie powtarzał profesję zakonną, zawsze na jeden kolejny rok. W 1966 roku miał zostać dopuszczony do złożenia dozgonnej profesji zakonnej, jednak, po zasięgnięciu opinii, decyzją wikariusza generalnego dla zagranicy ks. Franciszka Okroya została ona odłożona na kolejny rok i złożył wtedy czwartą, roczną profesję. Roczną profesję czasową ponawiał później jeszcze trzykrotnie i dopiero 29 września 1970 roku złożył profesję dozgonną.
Po ukończeniu nowicjatu, od 1963 roku, z całym mozołem uzupełniał i kontynuował swoją edukację w Instytucie Don Bosco w Maretz, Nord. Przełożeni, od władz Instytutu, co trymestr otrzymywali informacje o postępach Leszka w nauce. W tym Instytucie naukę w zakresie szkoły średniej pobierał do 1966 roku. Dalszą naukę już filozofii, kontynuował w seminarium salezjańskim Maison d’studes Saint Jean Bosco w Andrésy pod Paryżem.
Po dwóch latach studiów filozoficznych, od 1968 roku studiował teologię w Seminaire Des Missions des Péres du Saint-Spirit (w seminarium Duchaczy) w Chevilly, Seine. Jak pisał do przełożonych w Hesdigneul, jest to dalszy ciąg więzów chrystusowców ze Zgromadzeniem Ducha Świętego.
Na drugim roku teologii, 27 czerwca 1969 roku, został włączony do stanu duchownego przez obrzęd tonsury. W tym samym 1969 roku, ale już na trzecim teologii, 13 grudnia przyjął cztery niższe święcenia (obecnie posługi): ostiariatu, lektoratu, egzorcystatu oraz akolitatu. 24 września 1970 roku, przełożony generalny ks. Wojciech Kania przesłał do biskupa w Arras Gerarda Huyhe, litterae dimissoriae, na udzielenie klerykowi Leszkowi wyższych święceń kapłańskich; subdiakonatu i diakonatu. Święcenia te otrzymał 11 i 12 grudnia 1970 roku.
Po ukończeniu studiów teologicznych, 16 sierpnia 1971 roku, przełożony generalny ks. W. Kania przesłał do biskupa ordynariusza w Arras litterae dimissoriae do święceń prezbiteratu. Równocześnie przełożony prowincji we Francji ks. Wacław Bytniewski, 5 września prosił ordynariusza miejsca o wyrażenie zgody dla bpa Szczepana Wesołego z Rzymu, na udzielenie ks. Leszkowi święceń kapłańskich.
Ks. Leszek Fara święcenia kapłańskie przyjął w Rouvroy, 19 grudnia 1971 roku z rąk bpa Szczepana Wesołego z Rzymu, w parafii pw. św. Ludwika, prowadzonej przez księży chrystusowców. Na obrazku prymicyjnym wypisał słowa: „Któż tedy odłączy nas od miłości Chrystusowej” (Rz 8,35) oraz: „Błogosław Jezu wszystkiemu ludowi twemu”.
Po prymicjach w parafiach polskich, zastępstwach duszpasterskich i rodzinnych spotkaniach, ks. Leszek 7 lutego 1972 roku został przez rektora PMK we Francji ks. Zbigniewa Bernackiego w porozumieniu z przełożonym prowincjalnym ks. Wacławem Bytniewskim, mianowany duszpasterzem pomocniczym w górniczej parafii w Bruay-en-Artois. Pracował tam do września 1978 roku, kiedy został mianowany duszpasterzem „cum cura animarum” w Aulnay sous Bois, Le Blanc Mesnil, Freinville, Sevran i przynależnych placówek. Na tych placówkach sam pracował do sierpnia 1988 roku, kiedy otrzymał duszpasterza-współpracownika ks. Ryszarda Fydę TChr.
Po święceniach kapłańskich, ks. Leszek rozpoczął też starania w Konsulacie Generalnym PRL w Lille o zmianę obywatelstwa polskiego na obywatelstwo francuskie, co ułatwiałoby mu pracę oraz załatwianie wielu spraw w urzędach francuskich dla polskich emigrantów oraz pracowników. 6 czerwca 1975 roku otrzymał zgodę Konsula Generalnego PRL Edmunda Szota w Lille na zmianę obywatelstwa polskiego na obywatelstwo francuskie.
Ks. L. Fara pod koniec sierpnia 1988 roku poprosił prowincjała ks. Jana Guzikowskiego o przeniesienie na mniejszą placówkę. Z dniem 27 listopada został przeniesiony z Aulnay sous Bois na równorzędne stanowisko w parafii polskiej w Mericourt z siedzibą w Rouvroy, gdzie proboszczem był ks. Zygmunt Buczkowski. Obydwaj chrystusowcy wzajemnie pomagali sobie w pracach duszpasterskich. Po śmierci ks. Z. Buczkowskiego ks. Leszek został 23 października 1995 roku mianowany przełożonym domu zakonnego w Rouvroy.
W tej placówce obchodził swój srebrny jubileusz kapłański. Na obrazku wypisał słowa: „Dziękuję Bogu i Matce Jezusa – Matce naszej za powołanie kapłańskie oraz za 25 letnią posługę”; oraz: „Wielbij duszo moja Pana, bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”.
Z dniem 1 września 1998 roku został przeniesiony przez przełożonego prowincjalnego ks. Ryszarda Oblizajka z Mericourt na stanowisko proboszcza w polskiej parafii w Wingles. Po czterech latach kolejny przełożony prowincjalny, ks. Zygmunt Stefański, powierzył ks. Leszkowi duszpasterstwo w polskiej misji katolickiej w Sallaumines. Była to ostatnia placówka duszpasterska ks. Leszka.
We wszystkich parafiach i wspólnotach polonijnych w których pracował dał się poznać jako człowiek wrażliwy na biedę drugiego człowieka. Sam miał trudne dzieciństwo i drogę do kapłaństwa, dlatego też był bardzo wrażliwy na potrzeby innych ludzi, a zwłaszcza powierzonych jego opiece. Sam w ostatnich latach dźwigał krzyż choroby i cierpienia.
Ks. Leszek Fara TChr zmarł w czwartek, 15 września 2016 roku w szpitalu w Lans we Francji. Przeżył 78 lat życia, w tym 56 lat życia zakonnego i 45 lat życia kapłańskiego.
Jeszcze przed uroczystościami pogrzebowymi, w sobotę 17 września, zmarłego współbrata pożegnali przełożeni Towarzystwa Chrystusowego z przełożonym generalnym ks. Ryszardem Głowackim, którzy przyjechali na uroczystości 80-lecia pracy chrystusowców we Francji.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 20 września 2016 roku w kościele p.w. św. Ludwika w Rouvroy – w tej świątyni, w której ks. Leszek przed prawie 45 lat wcześniej przyjął święcenia kapłańskie.
Uroczystości zgromadziły chrystusowców z wszystkich zakątków Francji, krajów ościennych oraz z Polski; księży, duszpasterzy polonijnych diecezjalnych i zakonnych z wicerektorem PMK we Francji ks. prał. Krystianem Gawronem i dziekanem północnego dekanatu ks. Danielem Żylińskim. Obecna była najbliższa rodzina zmarłego kapłana, bratankowie, oraz wierni rodacy i przyjaciele z parafii, w których posługiwał ks. Leszek, a także ci, którzy pomagali mu w ostatniej drodze życia.
Koncelebrowanej Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył przełożony prowincjalny ks. Jan Ciągło, a ks. Józef Wąchała wygłosił homilię pogrzebową. Podkreślił w niej trudne koleje życia ks. Leszka od dzieciństwa do kapłaństwa oraz niezłomną wiarę w zmartwychwstanie i życie wieczne. Na koniec mszy świętej odczytano list pożegnalny, który przysłał miejscowy ordynariusz z Arras bpa Jean-Paul Jaeger, list pożegnalny bpa Wiesława Lechowicza, delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji, który napisał: „Dziękuję Dobremu Pasterzowi za wszelkie dobro, jakie czynił dzięki kapłańskiej posłudze śp. ks. Lesława. Śmierć w Roku Miłosierdzia daje nam prawo, by ją rozumieć w kategorii znaku. Odczytujemy ten znak w perspektywie wieczności” oraz list przełożonego generalnego ks. Ryszarda Głowackiego. Przemówili jeszcze wicerektor PMK we Francji ks. K. Gawron i bratanek zmarłego ks. Leszka, Lionel. Po obrzędach ostatniego pożegnania wszystkim obecnym podziękował prowincjał, ks. J. Ciągło.
Po uroczystościach w Rouvroy, ciało zmarłego kapłana zostało przewiezione na cmentarz do Hesdignul-les-Béthune, gdzie znajduje się kwatera zmarłych chrystusowców we Francji. Tam, wraz z ostatnimi modlitwami złożono w zakonnym grobowcu ciało ks. Leszka Fary.
Ks. Leszek Fara TChr spoczął we Francji, w kwaterze chrystusowców na cmentarzu w Hesdinneul-les-Béthune, gdzie razem ze dziewięcioma wcześniej zmarłymi Współbraćmi oczekuje zmartwychwstania.

DOBRY JEZU A NASZ PANIE – DAJ MU WIECZNE SPOCZYWANIE

Bernard Kołodziej TChr